
Nastoletni świat wywrócony do góry nogami
Diagnoza medyczna jest trudna w każdym wieku, ale dla nastolatki wchodzącej w dorosłość może wydawać się katastrofą. W wieku 17 lat, gdy kształtuje się tożsamość, a akceptacja rówieśników jest priorytetem, informacja o niedosłuchu uderza ze zdwojoną siłą.
Paulina nie ukrywa, że początki były dramatyczne. Obawiała się stygmatyzacji, a przede wszystkim utraty tego, co kochała najbardziej - kontaktu z dźwiękiem.
„To był dla mnie koniec świata! Ciężko mi było, dlatego miałam nadzieję, że aparaty pomogą (…), bo nie wyobrażałam sobie życia na przykład bez muzyki”.
Decyzja o zakupie aparatów była wymagająca emocjonalnie, ale nadzieja na normalne funkcjonowanie zwyciężyła nad strachem.
Powrót do normalności - od muzyki po szum lodówki
Dziś, z perspektywy czasu, Paulina jest w zupełnie innym miejscu. Zaakceptowała siebie i swój niedosłuch, a aparaty stały się jej bramą do świata. Odzyskała nie tylko ukochaną muzykę, ale też pełne spektrum dźwięków otoczenia - od tych subtelnych, jak szum laptopa, po te domowe, jak dźwięk lodówki.
Dzięki technologii może realizować się jako uczennica i nastolatka: swobodnie rozmawiać z rodziną, śmiać się ze znajomymi i uczyć się bez bariery komunikacyjnej.
„Lubię mieć wokół siebie ludzi, do których mogę napisać i wiem, że mogę się z nimi skontaktować. (...). A więc kontakty międzyludzkie, kontakt z siostrą, teraz siostrzenicą, taką małą, dwuletnią. Ona jest bardzo głośna - jak mam założony aparat, a ona krzyknie, to aż mi się zwarcie robi :).”
Biżuteria, nie proteza - walka ze stereotypami
Największą barierą okazał się stereotyp. W wyobraźni wielu osób aparat słuchowy to wciąż wielkie, beżowe urządzenie za uchem, które szpeci. Paulina udowadnia, że to przeszłość. Dla niej aparat stał się elementem stylizacji, czymś, co może być piękne i dyskretne jednocześnie.
„Moich aparatów nie widać, a każdy człowiek wyobraża sobie takie duże, rzucające się w oczy. Ja zawsze je chwalę, że są takie małe i ładne, a ja lubię ładne rzeczy, jak kolczyki, biżuterię. Zawsze wybieram to, co błyszczące i szukam czegoś wyjątkowego, więc i moje aparaty są śliczne.”
Jej podejście jest inspirujące: zamiast ukrywać wadę, uczyniła z rozwiązania technologicznego swój atut, traktując nowoczesne urządzenia na równi z elegancką biżuterią.